Szybki storytelling: jak sprawić, by odbiorca nie ziewał?
Co najbardziej przeszkadza odbiorcom w opowieściach i sprawia, że nie mogą skupić się na fabule? Co zaburza rytm historii i utrudnia porządkowanie następujących po sobie faktów? Odpowiedź jest prosta: to coś, przez co uczniowie podstawówki zniechęcili się do odkrywania przygód Stasia i Nel w lekturze „W pustyni i w puszczy”, a mianowicie długie opisy: przyrody, postaci, wnętrz. To właśnie ten zabieg wpływa na spowolnienie akcji i odwraca uwagę odbiorcy od głównych wątków. Długie opisy w powieściach i ciągnące się sekwencje filmowe są niekiedy niezbędne do tego, by zawiesić bieg wydarzeń i przedstawić ich tło, jednak z całą pewnością nie sprawdzą się w reklamie.

Italo Calvino w drugim rozdziale „Wykładów amerykańskich” pisze o sposobach na uzyskanie wrażenia szybkości w opowieści – to lekcja szczególnie ważna dla marketerów i storytellerów, dla których zatrzymanie uwagi odbiorcy jest dziś największym wyzwaniem. Calvino przytacza pewną ciekawostkę, według której Sycylijczycy opowiadający baśnie pomijają ich nieistotne fragmenty lub zaznaczają upływ lat sformułowaniem „opowiadanie nie zna czasu”. Dzięki temu zabiegowi od razu można przejść do ciekawych fragmentów fabuły, nie zanudzając słuchaczy opisami nieistotnych wydarzeń czy tła opowieści.

Tak właśnie powinien postępować dobry storyteller wobec chwili uwagi, jaką poświęca mu odbiorca reklamy. Maksymalnie skondensowana historia, w której fakty następują po sobie z szybkością światła, jest w stanie na długo pozostać w świadomości odbiorców. Owszem – tło dla Twojej historii jest ważne, jednak może być budowane za sprawą zachowań postaci, wyborów, jakie dokonują czy skrótowej informacji o miejscach, w jakich przebywają. Nie martw się – odbiorca na podstawie tych informacji jest w stanie sam dopowiedzieć sobie całą resztę – zostaw pole do manewru dla jego wyobraźni.

Storytellig a wróżki z baśni: czego można się od nich nauczyć?
Mistrzyniami w przyspieszaniu opowieści są… […]