Storytelling w strategii marketingowej firmy

Czy znasz pojęcie MVP? Jeśli tak jak ja jesteście fanami koszykówki i urodziliście się w latach 80-tych, to pewnie od razu przypomną Wam się rozgrywki NBA i Michael Jordan otrzymujący ten tytuł zaraz po meczu. MVP to jednak nie tylko Most Valuable Player danej rozgrywki. Eric Ries w książce Lean Startup wypromował skrót MVP tłumacząc go jako Minimum Viable Product. W jego koncepcji jest to niedopracowany produkt lub usługa, na którą klienci czekają i którą są gotowi kupić. Najpierw tworzymy prototyp, testujemy go rynkowo, a jeśli wzbudza dostateczne zainteresowanie – inwestujemy i udoskonalamy. Jaki to ma związek ze storytellingiem. Odpowiedzią jest inny skrót – MVA.

Opowieść zamiast prototypu

MVA (ang. Minimum Viable Audience) to innymi słowy Minimalna Działająca Widownia. Jest to społeczność z jasno sprecyzowaną potrzebą i oczekiwaniami wobec produktu lub usługi. Są to ludzie pośrednio zaangażowani w proces tworzenia, przekazujący cenne informacje zwrotne o swoich potrzebach, a przede wszystkim swoje uwagi na temat powstającego produktu. MVA można nazwać wirtualną kolejką do kasy po produkt, który grupa konsumentów sobie wymarzyła, a który jeszcze nie istnieje.

Zaznaczmy jednak, że nie chodzi tu o to, by Twoja widownia powiedziała Ci jakiego produktu oczekuje. Oni swoje opinie wyrażają jednoznacznie dopiero w procesie końcowym – kupując towar lub nie. To Ty masz wymyślić i dostarczyć im wymarzony produkt. Inwestując jednak czas w tworzenie contentu, zapraszając ich do swojej opowieści, budując zaangażowanie, zyskujesz większe szanse, że pośrednia informacja zwrotna pozwoli Ci tworzyć bardziej dopasowane produkty. Budując widownię dowiesz się, czego nie lubią w aktualnych produktach, jakie cechy marek im się podobają, co chcieliby zmienić. Ponadto dobry storytelling wzmocni łączącą Was relację.

Brzmi zawile? Więc posłuchaj, żeby zrozumieć

Jestem słuchaczem hip-hopu, lecz niekoniecznie tego z Poznania. Nie da się jednak ukryć, że grupa muzyczna Slums Attack idealnie wykorzystała storytelling do promocji swojego albumu Reedukacja. Nie będzie niespodzianką jeśli napiszę, że polski przemysł fonograficzny nie ma się najlepiej. Wielu słuchaczy przestało kupować płyty w momencie, gdy muzyka stała się powszechnie dostępna za darmo w Internecie. Co więc spowodowało, że płyta Reedukacja dotarła do 1 miejsca na liście przedsprzedaży Empiku, a album uzyskał status platynowej płyty w 5 dni od jej premiery sprzedając się w nakładzie 30 000 egzemplarzy. W mojej opinii była to narracja.

Muzycy regularnie umieszczali w serwisie YouTube filmy z gatunku „making of” prezentujące kolejne etapy pracy nad płytą. Budowali opowieść o albumie na długo zanim ujrzał on światło dzienne. Fani prześcigali się w komentarzach prezentując swoje opinie i odczucia na temat fragmentów materiału, a przede wszystkim dopingowali samych siebie, by w dniu premiery wydawnictwa wyruszyć do sklepu. Często padał argument, że pracę i zaangażowanie muzyków można docenić jedynie poprzez nabycie oryginalnego albumu.

Opowieści o markach

Wróćmy jeszcze na chwilę do koszykówki. Zwykłe trampki na gumowej podeszwie możemy kupić za dwadzieścia kilka złotych. Trampki Chuck Taylor All Star kosztują 10 razy tyle. Tylko w samym 1997 roku wyprodukowano aż 550 milionów par i śmiało można powiedzieć, że chodzi w nich prawie cały świat. Czy wiesz, że już prawie 100 lat temu koszykarz Charles H. „Chuck” Taylor zgłosił się do firmy Converse, narzekając, iż podczas gry bolą go stopy. Zarząd postanowił go zatrudnić, by promował trampki Converse, jako najwygodniejsze obuwie sportowe. I tak zaczyna się opowieść o butach… No i biegał w nich sam Rocky Balboa.

Dobre opowieści bywają jak wino, nabierają swojej wartości z czasem. Nie czekaj więc dłużej i zastanów się, jak wykorzystać storytelling w strategii marketingowej swojej firmy.